Z Chin do Kirgistanu i Tadżykistanu

Po opuszczeniu Lhasy udajemy się w drogę powrotną do Kirgistanu. Wracamy tą samą drogą, głównie ze względu na ograniczenia czasowe. Chińskie prawo jazdy wygasa 20 sierpnia i wtedy też musimy przekroczyć granicę. Chin i Tybetu raczej miło wspominać nie będziemy ( zwłaszcza damska część naszej grupy ). Jedzenie było tutaj bez smaku albo tak ostre, że nie dało się przełknąć. Sami Chińczycy nie są zbyt mili i w każdej restauracji płaciliśmy dwa raz więcej niż się należało. Na dodatek ciężko się z nimi dogadać, a próbowaliśmy każdej metody i każdego znanego nam języka. Rozmówki chińskie, których z takim uporem szukaliśmy przed wyjazdem okazały się bezużyteczne. Jedynie Tybetańczycy okazywali nam nieco sympatii i w restauracjach przez nich prowadzonych nigdy nie płaciliśmy więcej…

20 sierpnia przekroczyliśmy granicę z Chinami i wjechaliśmy do Kirgistanu. Za granicą rozstaliśmy się z grupą, która towarzyszyła nam przez ostatni miesiąc. Oni udali się do miasta Och, a my zanocowaliśmy w miejscowości Sary Tach, niedaleko granicy z Tadżykistanem. W guesthousie, w którym spaliśmy spróbowaliśmy w końcu prawdziwego ( po chińskich wymysłach ) jedzenia i zaznaliśmy kirgiskiej gościnności.

Następnego dnia przekroczyliśmy granicę z Tadżykistanem i udaliśmy się przez góry Pamir do miasteczka Murgab, a później do miasta Khorog. Wracaliśmy malowniczą drogą wzdłuż granicy z Afganistanem, podziwiając panoramę Hindukuszu. Pamir wydał się nam znacznie przyjaźniejszy niż Himalaje, głównie chyba za sprawą gościnności i sympatii ludzi.

Wracając z Tadżykistanu nocowaliśmy ponownie u miłej gospodyni w Sary Tachu, a następnego dnia udaliśmy się w stronę Biszkeku. Obecnie próbujemy rozwiązać problem wyrobienia wiz rosyjskich dla dzieci. Być może nasze plany podróży będą musiały ulec zmianie. Na razie czekamy na informacje…:)

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii The Road. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Z Chin do Kirgistanu i Tadżykistanu

  1. Foka pisze:

    No wreszcie coś więcej napisane jest.
    Ale opisu zdjęć to się już nie chciało zrobić.
    Czekam na dalsze informacje.
    Narka

  2. maciej ka. pisze:

    Brawo! Zaczynam wierzyć, ze nie siedzicie w stodole ;-) Byle do przodu! W Biszkeku zjeść biszkopta, w Ałma Acie sprawdzić gacie, a w Astanie zrobić pranie ;-) Zdjęcia piękne – widzę, że na jednym ktoś wam piwo z baniaka leje do baku – dobry plan ;-) Ciekawe, co macie w spryskiwaczach…?
    U nas już zima, nawaliło śniegu, minus trzydzieści :-)

  3. DarkMalySiatan pisze:

    Co do dogadywania się z Chińczykami to polecam nasze negocjacje w Pekinie z 2010. Oni doskonale rozumieją co my mówimy po polsku a my w ogóle doskonale nie rozumiemy co oni mówią po chińsku. Pozdrowienia Maly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.