14. Korea. Dżedżu, Donghae i znowu Władywostok

2013-10-30

Wracamy do Korei do Busan. Widać jak rozległe jest to miasto.

DSC07813 (1280x720) DSC07815 (1280x720) DSC07816 (1280x720) DSC07814 (1280x720)

2013-10-31

W międzyczasie dostajemy informację z Hoegha (www.hoeghautoliners.com) o terminie wysyłki auta do Chile. Nawiązaliśmy kontakt z nimi jeszcze w kraju. Zabierają tylko auta bez żadnych gratów. Cena transportu auta do Chile to 990 $. Rezerwujemy rejs z Incheon koło Seulu na 19-go listopada.
Mamy zatem ponad dwa tygodnie czasu.
Postanawiam wejść na najwyższą górę Korei, tj na wulkan Hallasan leżący na wyspie Jeju (czyt Dżedżu). Rezerwujemy bilety na jutrzejszy prom. Przedłużamy ubezpieczenie auta o 3 tygodnie.
Drążymy temat dokumentów które są porzebne do wysyłki. Hoegh obawia się że sobie sami z tym nie poradzimy i sugeruje wynajęcie agencji wysyłkowej. Prosimy ich o znalezienie stosownej firmy.

DSC07818 (1280x720) DSC07820 (1280x720)

Idziemy na długi spacer do innej dzielnicy, za zielone wzgórze widoczne na lewym zdjęciu powyżej.

DSC07821 (1280x720) DSC07822 (1280x720) DSC07826 (1280x720) DSC07830 (1280x720)

2013-11-01

Odbieramy auto z parkingu strzeżonego, za dodatkowy tydzień pilnowania dopłacamy 10 $. O 16-tej mamy być w porcie z autem a tymczasem dzieci nie dają się wyciągnąć z plaży.

DSC07833 (1280x720) DSC07835 (1280x720) DSC07840 (1280x720) DSC07841 (1280x720)

Docieramy do terminala promowego, przejechanie kilku kilometrów zajmuje nam prawie 1,5 godz.

DSC07843 (1280x720) DSC07845 (1280x720)

Prom opanowuje kolorowy tłum tutejszych emerytów. Jak zwykle są nieprawdopodobnie wyposażeni w topowy sprzęt outdoorowy najlepszych światowych marek.
Podróżują, imprezują, śmieją się, bawią… napędzają rynek. Ich jutrzejszym celem jest wulkan Hallasan. Wypływamy o 19-tej. Na miejscu mamy być przed siódmą rano.

DSC07853 (1280x720) DSC07857 (1280x720)

Testujemy jakiś trunek. Najtańsze miejsca na promie to gleba w dużej sali.

DSC07850 (1280x720) DSC07849 (1280x720)

2013-11-02

Po dwunastu godzinach rejsu nocnym promem docieramy na wulkaniczną wyspę Dżedżu.
Dość absurdalnie wygląda tu auto na polskich blachach.

DSC07869 (1280x720) DSC07872 (1280x720)

Wyspa ta leżąca u wylotu cieśniny Koreańskiej -na południe od półwyspu Koreańskiego- to w zasadzie jeden duży wulkan o wysokości prawie 2 km.

DSC07873 (1280x720) DSC07874 (1280x720) DSC07875 (1280x720) DSC07877 (1280x720)

W górach już cudna jesień. Wreszcie jakiś offroad.

DSC07881 (1280x720) DSC07883 (1280x720)
Podczas mundialu w 2002 roku rozegrano tu 3 mecze. Były to pierwsze mistrzostwa w piłce nożnej rozegrane poza Europą i Ameryką i organizowane przez dwa kraje tj. Japonię i Koreę.

2013-11-03

Brzegi są skaliste (skała wulkaniczna). Jest jednak kilkanaście plaż przy których są darmowe miejsca do biwakowania.

DSC07904 (1280x720) DSC07909 (1280x720) DSC07908 (1280x720)

Zaczyna mocno wiać. Plażę przykrywają siatką aby piasek nie zmieniał swojego miejsca. Wiadomo kaj pitać jak przyjdzie duuuuuża fala.

DSC07911 (1280x720) DSC07916 (1280x720)

Wreszcie grill.

DSC07919 (1280x720) DSC07921 (1280x720)

2013-11-04

Jakoś przetrwaliśmy nocną nawałnicę.
Jesteśmy tu niemałą atrakcją. Sporo ludzi podchodzi, pyta skąd, robi sobie zdjęcia.

DSC07923 (1280x720) DSC07924 (1280x720)

Woda wyrzuciła dużo fajnych rzeczy do zabawy.

DSC07930 (1280x720) DSC07933 (1280x720) DSC07934 (1280x720) DSC07935 (1280x720)DSC07936 (1280x720) DSC07940 (1280x720) DSC07941 (1280x720) DSC07942 (1280x720)

Przenosimy się w góry tj. pod wulkan Hallasan, na który mam zamiar jutro wyleźć.
W ostaniej chwili odbieram maila od Hoehga. Nie ma agencji która by przygotowała papiery do wysyłki auta. Oznacza to że nie wyślemy auta z Korei do Ameryki Południowej.
Mamy zatem poważny problem….
Wysyłam maila do Jurija do Władywostoku. Jurij coś wspominał o możliwości wysłania auta kontenerem do San Antonio ok. 15-go listopada.

Rozbijamy namiot już po ciemku na jedynym campingu w parku narodowym Hallasan.

DSC07945 (1280x720) DSC07946 (1280x720)
Późnym wieczorem dostajemy SMS’a że wysyłka kontenera z Władywostoku przesuwa się o dwa miesiące… ale jest możliwość wysyłki auta jutro i ewentualnie mogą na nas poczekać. Pytamy o cenę i ile dni mogą poczekać. Z tego co wiemy jest tylko jeden prom tygodniowo z Korei do Władywostoku.

2013-11-05

O siódmej rano wyruszam w góry. Czekamy na info od Jurija.

DSC07956 (1280x720) DSC07957 (1280x720)

Wzdłuż szlaku biegnie jakiś tor z ząbkami od spodu.

DSC07959 (1280x720)

Około 9:30 docieram do drugiego schronu. Tu jest piękna pogoda lecz nie widać stąd oceanu. Wymiana SMSów z Jurijem. Mamy parę godzin na decyzję.

DSC07961 (1280x720) DSC07965 (1280x720) DSC07966 (1280x720) DSC07968 (1280x720) DSC07970 (1280x720)

W tym miejscu też był schron. Znikł podczas huraganu w 2007 roku.

DSC07971 (1280x720) DSC07973 (1280x720) DSC07976 (1280x720) DSC07980 (1280x720)

DSC07986 (1280x720)

O 10:30 docieram na szczyt wulkanu. To najwyższe miejsce w Korei, 1950 m n.p.m.

DSC07987 (1280x720) DSC07989 (1280x720) DSC07991 (1280x720) DSC07992 (1280x720) DSC07994 (1280x720) DSC07998 (1280x720)

Przy drugim schronie -tym okrągłym- odkrywam przeznaczenie zębatego toru. Służy on po prostu do transportu.

DSC07999 (1280x720) DSC08004 (1280x720) DSC08005 (1280x720) DSC08008 (1280x720) DSC08011 (1280x720) DSC08016 (1280x720)

Wracam na dół ok 14-tej. Zapada decyzja: Władywostok ASAP !!!

DSC08018 (1280x720) DSC08022 (1280x720)

2013-11-06 Sineghough-ri, na wschód od Jeju.

 

DSC08029 (1280x720) DSC08030 (1280x720) DSC08037 (1280x720) DSC08038 (1280x720) DSC08039 (1280x720) DSC08041 (1280x720) DSC08049 (1280x720) DSC08050 (1280x720) DSC08051 (1280x720) DSC08052 (1280x720)

Na Dżedzu jest 360 wulkanów, ale nie wszystkie mają kratery ..?..?

DSC08061 (1280x720) DSC08062 (1280x720)

Najdłuższy lawowy korytarz na świecie, 360 wulk. XXX dodać..

DSC08073 (1280x720) DSC08075 (1280x720) DSC08094 (1280x720) DSC08095 (1280x720)

Na morzu pojawia się jakiś tajemnicza piramida.

DSC08097 (1280x720) DSC08098 (1280x720)

Zaczyna się wyścig z czasem. Trasa:  tutaj Na poniedziałek auto ma być we Władywostoku. To jedyna szansa aby dotarło do ameryki południowej jeszcze w tym roku. Dzieci nie mają już wiz rosyjskich.
Wrzucam tylko foty.
Opis dodam w wolnej chwili…  Pozdro dla ewentualnych odwiedzających…

2013-11-07

Rano wieje. Jest odpływ a to ok 1,5 m wody mniej. Jest tymczasowa wyspa.

DSC08104 (1280x720) DSC08101 (1280x720) DSC08105 (1280x720) DSC08106 (1280x720) DSC08107 (1280x720) DSC08108 (1280x720) DSC08109 (1280x720)

Jedziemy jeszcze na -ponoć najpiękniejszą- plażę Hallim-ri.

DSC08112 (1280x720) DSC08115 (1280x720)

Wracamy do Jeju. Są miejsca na promie o 16:30 do Wando.

DSC08118 (1280x720) DSC08119 (1280x720) DSC08120 (1280x720) DSC08122 (1280x720) DSC08124 (1280x720) DSC08125 (1280x720) DSC08129 (1280x720) DSC08130 (1280x720)

Prom jest katamaranem, zasuwa prawie sześć dych na godzinę. Z wyspy Jeju do Wando jest 93 km.

DSC08143 (1280x720)

Docieramy już po ciemku do Wando (to też wyspa ale już mająca połączenia drogowe z półwyspem Kreańskim).
…planowany objazd wyspy Jeju na rowerze bierze w łeb.

2013-11-08 piątek.

Zaczyna się piąty miesiąc podróży. Południe Korei Południoej to cudny rejon na listopadową włóczęgę rowerową. Górzyste wyspy, male wioski, plaże gdzie można biwakować za free, sklepiki, knajpki, mały ruch, górki pokryte jurajskim lasem zapraszające na biwak, słońce i tempertura ok 15-20 stopni.
Na Jeju w dzień było ok 22 stopni, na półwyspie jest już chłodniej, w dzień ok 16 st.
Pokonujemy 570 km do Donghae, w tym 400 km autostradami (płacimy za nie ok 18 $).
Stąd w niedzielę odchodzi prom do Władywostoku.
Po ciemku -znowu- znajdujemy mały motel w centrum Donghae.
Duży pokój z olbrzymim podwójnym łóżkiem i parkingiem (na zewn.), oczywiście łazienką , przystawką na glebie dla dzieci, hektarowym telewizorem na ścianie marki Samsung, lodówką marki Samsung, AC marki Samsung, suszarką marki ZPT, czajnikiem Kazmi, komputerem GMC z monitorem Samsung, widokiem na ulicę też Samsung itp… Wszystko za 50 $.

2013-11-09 sobota

Jedziemy rano na terminal promowy. Wszystko pozamykane. W biurze DBS Cruise jakaś kobitka mówi że dzisiaj jest święto i mam przyjechać jutro o 10-tej.
Znajdujemy fajny hotel na 6 dni dla Zofii z dziećmi. Niedaleko jest plaża i centrum Donghae. Jest sporo ludzi bo jest jakiś festiwal i zawody łucznicze.
Przepakowujemy rzeczy. Auto ma płynąć od 45 do 50 dni więc w Chile mamy być z końcem grudnia.

2013-11-10 niedziela

Zostawiam rodzinę w Donghae i jadę na prom aby dostarczyć auto do Władywostoku.
Kasia tj. Zofia ma nowego przyjaciela Kindla, więc jakoś sobie poradzi beze mnie.
Jest piękny słoneczny jesienny dzień, ok. 18 stopni.

DSC08197 (1280x720) DSC08196 (1280x720)

Papiery załatwia ten sam gość który nas przyjmował tu za pierwszym razem. Pyta co się stało że wracam sam do Władywostoku.
Jest mały problem bo nie rezerwowałem miejsca wcześniej. Cały terminal jest prawie pusty. Dostaję rabat 100 $.

DSC08198

Gość mi pokazuje że na miejscu -we Władku- auto będzie dostępne za 3 do 5 dni. Dzwonię szybko do Jurija, ale on to doskonale wie i ma to wkalkulowane.
Podjeżdżam na prześwietlenie. Zabierają ze skrzynek siedem litrowych kartuszy z gazem. Dostaję kupon na podstawie którego będę mógł ten arsenał odebrać na pokładzie promu.
Na security odbierją mi jeszcze Victorinoxa i dostaję kolejny kupon.

DSC08199 (1280x720) DSC08200 (1280x720)

Dookoła góry, cała Korea jest krajem górzysto wyżynnym.

DSC08205 (1280x720) DSC08204 (1280x720) DSC08208 (1280x720) DSC08210 (1280x720)

DSC08206 (1280x281)

DSC08209 (1280x281)

2013-11-11 poniedziłek

ROSJA. Władywostok (1 $= 33 Ruble)

Jest ok 1,5 godziny przed Władkiem. Jakiś rosyjski komunikat z promowego radiowęzła że coś  można odebrać. Przy kolejnym komunikacie idę z kuponami do promowej recepcji zapytać czy może nie chodzi właśnie o to.
Dostaję siedem litrowych kartuszy z gazem. Wszystko ładnie oklejone taśmą. Na górze przyklejony jest scyzoryk. Dobrze że zabrano mi to z auta, mam pare pomysłów co by tu zbroić.
Da się przewieść niebezpieczne drobiazgi zamiast wyrzucać je do kosza tak jak na lotniskach.

Return to russian reality:

DSC08218 (1280x720) DSC08217 (1280x720) DSC08219 (1280x720)

Znowu Władywostok. Tu jest inaczej niż tam gdzie przebywałem przez ostatnie 1,5 miesiąca. Dobijamy o 17-tej. Przez półtorej godziny gapimy się w nieruchomy trap. Wchodzą jakieś służby, 8 osób. Pierwszy opuszcza prom kontener z bagażami które załoga promu rozpakowuje układając je przed terminalem. Każdy znajdzie tu coś swojego. Ci co nie mają tu czego szukać -jak ja- też muszą żdać.

DSC08220 (1280x720)

Pierwsi pasażerowie schodzą ok 18:50, ja ok 19:20. Tu ludzie czekają na służby.

Schodząc widzę że trap dla aut jest już zamknięty a na ogrodzonym brzegu Toyki niet.
Kompletnie nie mam pojęcia gdzie jest auto, kiedy i gdzie mogę je odebrać …

Zaliczyliśmy spore opóźnienie.
W nocy był sztorm i zamiast 22 godzin rejs trwał 25,5. Huśtało okrutnie. Wszyscy na pokładzie się elegancko zataczali i tylko w niektórych momentach dało się przemieszczać bez trzymanki. Zastanawiałem się czemu prycze nie są wyposażone w pasy bezpieczeństwa. Tylko pozycja horyzontalna powodowała że się nie przesuwałem na wyrku.
Za ścianą jakiś głośny koreański paw.
Ja też trochę poczułem się nieswój ale zsunąłem się jakoś -z trzeciego pokładu na drugi- do baru gdzie przygarnęli mnie rosyjscy marynarze wracający do domu. Parę kolejeczek whiskey (tu piwo i single malty są w tej samej cenie) i wszytko OK.
Poznaję mechanika i najlepszego okrętowego elektryka w tej części kosmosu. Chłopaki są już wyraźnie zmęczeni… ale jakaś siła w nich wstępuje jak pojawia się inostraniec.
Zamykają bar i robi się kryzys, u marynarzy niet борьба tj zapasów. Ale jest przecież night klub na pierwszym pokładzie… gdzie się kierujemy.
Ale go zamknęli bo nie było pasażyrów bo zaczęło huśtać.
Bardzo zaskoczone chłopaki pytają czy oni to nie pasażyry. Nie żeby jakaś złość tylko prawdziwe normalne zaskoczenie. Ale nic. Pozostał jedynie mały sklepik przy okrętowej recepcji (są tu też dwa duty free’ki ale już zakryte). Ekipa która siedziała obok kupuje ze 30 piwek, wracają na Sachalin. Zwerbowali na imprezę innych -jedynych- inostranców: dwóch Jugoji i Japońca. Piwko i czas spać.. Czas dla Angry Birds w mojej nowej Experii.

Wracamy do Władka:
Prześwietlenie, nikt nie pyta po co mam plecak wypchany gazem.
Za odprawą czeka Jurij. Mówi że papiery może będą gotowe we środę i że może się uda załadować auto we czwartek. Muszę temu asystować więc nie wrócę środowym promem do Korei. Statek do San Antonio odpływa 20-go, zatem auto dotrze po nowym roku.
Jest już po 20-tej. Jurij zawozi mnie to jakiegoś hostelu, żelazne stalowe piętrowe prycze za 17 $ od łeba. Pożyczam taboret z kuchni i mam miejsce do pracy. Jest tu dwoje ruskich i pracujący tutaj -chyba- chińczyk o imieniu JD.

DSC08225
Odbieram maila od szwajcarów z którymi będzemy dzielić 40 stopowy kontener (12 m).
Trzeba znaleźć agenta który w Chile nas obsłuży. Liczyłem na to iż Jurij nam takiego zaproponuje.
Aby nie czekać całego tygodnia na kolejny prom do Donghae gdzie czeka Zofia -z Józiem i Marysią- wrócę prawdopodobnie samolotem do Seulu i wynajętym autem pojadę po rodzinę. Cała ta operacja robi się trochę karkołomna i kosztowna.
704 km promem i temperatura z +16 spada do -10. Mam ze sobą ciuchy na ewentulaną NZ i zakładam wszystko co mam.
Ten hostel to mieszkanie na czwartym piętrze w odrapanym betonowym bloku. Zamiast łożek wstawiono do trzech pokoi stalowe piętrowe łóżka. W jednym pokoju jest kanapa i kącik z komputerem dla gości. Jest wifi, więc uzupełniam część zaległości. Jest 0:45 (+ 2 h w stosunku do Korei i + 10 h do nas). Dobrounoc.

2013-11-12

Przenoszę się do hotelu w okolicy dworca morskiego, w którym mieszkalismy tu poprzednio. Ceny są dwa razy niższe niż we wrześniu gdy można było się tu kąpać w morzu. Jest pochmurno i wg prognozy ma być tylko -4 stopnie.
Pokonałem trasę pieszo w niecałą godzinę, wyszło słońce ale jest spory mróz i przenikliwy wiatr. Bateria w aparacie zamarzła ale przełożona do kieszeni pozwala na robienie fotek. Włodziu stoi i patrzy. W tle dworzec kolejowy a zaraz za nim dworzec morski (morskoj wakzał) i zatoka Złoty Róg.

DSC08227 (1280x720) DSC08229 (1280x720)

W porcie stoi wielki żaglowiec Nadieżda. W tle olbrzymi most nad zatoką Złoty Róg. Jest przenikliwe zimno, kałuże pozamarzane.

DSC08230 (1280x720) DSC08231 (1280x720)

Liści już nie ma. Plaża na której się można było kąpać półtora miesiąca wcześniej.

DSC08232 (1280x720) DSC08233 (1280x720)

Od wielu miesięcy zauważam u siebie zaawansowane stadium -chyba- dysgrafii. Pisany przeze mnie tekst wstawiony do MS Word’a pokazuje jak wiele robię błedów, są słowa gdzie brakuje paru liter. Oczy widzą to co chcą i tylko bardzo dokładne przyjrzenie się poszczególnym słowom pozwala zauważać błędy. Starość…

2013-11-13

Męczące jest takie czekanie. Trochę się powłóczyłem wczoraj po okolicy i odwiedziłem biuro Biletura (www.biletur.ru). Biletur to sieć biur gdzie można kupić dowony bilet na dowolny środek transportu. Sprawdzam cenę biletu do Seulu. Pani twierdzi że na czwartek już nie ma miejsc. W hotelu na cheaptickets.com sprawdzam i widzę że bilety jednak są i to taniej niż w biurze.
Z powodu problemów z transportem z Korei wszystko się przesuwa o ok 3 tygodnie. Planowane spotkanie z Łukaszem (poznany w Patagonii, więcej tu: dookolaswiata.geozeta.pl) i ewentulane wejście na Aconcagua’ę bierze w łeb.
O 13-tej przyjeżdża po mnie asystentka Jurija Swietłana i jedziemy ubezpieczyć auto a potem do customs. Płacę 1835 rubli za ubezpieczenie (ok 60 $).
Docieramy do urzędu. Jest dwoje inspektorów którzy mogą wydać jakiś papier.
Jedna pani ma zły humor, a drugi gość nie wiadomo gdzie jest i każą przyjść jutro, ale czekamy.
Po godzinie pojawia się Jurij z konosamentem (bill of lading), z tego co wykumałem to ten dokument można uzyskać tylko we środy. Jurij znika w pokoju na prawie godzinę. Zna się z panią inspektor od lat i dostaje stosowny papier. Dwie godziny grania w Angry Birds i mamy wszystko do odebrania auta. W towarzystwie Experii czas jakoś się nie dłuży.
Jeździ tu mnóstwo fajnie zrobionych terenówek. Docieramy do portu po auto.

DSC08234 (1280x720) DSC08235 (1280x720)

…godz. 17:23 auto odebrane… wpadam do hotelu po gaz, kupuję bilet na jurzejszy samolot do Seulu (na cheaptickets.com niby miejsca są ale przy zatwierdzaniu pisze że nie da rady,  wreszcie na skyscanner kupuję bilet) i lecę załadować auto do kontenera…

DSC08236 (1280x720) DSC08237 (1280x720)

… korek.. jadę w sznurku aut 5 na/h ale patrol policji postanawia mnie zatrzymać z ciekawości… tłumaczę młotkom że za parę minut muszę być w miejscu które pokazuję na nawigacji… ale nie da rady… komplet dokumentów i kupę pytań… chcą międzynarodowe prawo jazdy… mam je gdzieś w papierach ale nie wiem gdzie bo nikt wcześniej o nie nie pytał.. 30 minut stracone.. ruszam .. dzwoni Swietłana gdzie jestem bo Jurij czeka (i ekipa pakująca auta w kontener). Dzwonię do Jurija, schodzi na dół i razem jedziemy do bazy kontenerowej parę kilometrów, po drodze tankuję 6 litrów aby móc w Chile wyjechać z kontenera. Dojeżdżamy do kontenerów. Głębokie zamarznięte kałuże. Pakuję gaz do plecaka Nelci bo w tylnych skrzynkach nie ma miejsca. Włażę na dach coby wydobyć Kasi puchówkę co ją zamówiła SMS’em godzinę temu bo w Korei zimno nastało.

DSC08242 (1280x720) DSC08239 (1280x720)

Wyjeżdzają szwajcarskim defem coby przybić klocki pod koła i przypinają auta do uchwytów w ścianach. Wiesiek w Chinach opowiadał jak ich poobijane auta wróciły ze stanów bo były źle zamocowane.

DSC08249 (1280x720) DSC08251 (1280x720)

Goście odpinają jeszcze klemy od akumulatorów i w końcu Jurij plombuje kontener.

DSC08252 (1280x720) DSC08253 (1280x720)
Wracając do jego biura kupujemy czarny kawior z Bieługi. Kilogram tego osztuje 33 tyś rubli tj. nieco ponad tysiąc $. Nawet Jurij nigdy go nie próbował.
Otwieramy małe plastikowe opakowanie (świeży kawior jest tu sprzedawany na wagę) i stwierdzamy że czerwony jest jakoś jednak lepszy.
Ponoć ten oryginalny czarny kawior jest sprzedawany wyłącznie w Rosji.

.. 21.11 ….auto załadowane…. idziemy na kolację z Jurjem i Swietłaną

Knajpa z kuchnią rosyjską już nam odmawia jest 21:45 a na wejściu pisze że do 23.

Jedziemy dalej. Straszny korek bo zbudowali scenę przed dworcem bo ma przyjechać ogień olimpijski i ta część półwyspu jest kompletnie sparaliżowana. Ogień był już m. in. na orbicie i żałujemy że tam nie został. Ponoć ma przyjechać pociągiem i potem pewnie wróci skąd przyjechał bo Władywostok kompletnie mu nie po drodze.

Trafiamy do restauracji z pięknym widokiem na plażę gdzie byłem wczoraj.
Zamawiamy winko Chilijskie i jakieś potrawy.
Dowiaduję się o jakiś problemach z ich ambasadą w W-wie (Polacy ją podpalili ?). Kontener za parę dni trafi do Busan -w końcu nie znaleziono agencji która by poradziła wysłać auto stamtąd jak jeszcze tam byliśmy- i tam zostanie przepakowany już na statek do Chile.
Odwożą mnie do hotelu. Zapraszam ich do oczywiście Wiślicy.

W hotelu czytam coś o jakichś obchodach 11 listopada. Od 4 miesięcy jedynymi wydarzeniami które mnie interesowały to była jesień w górach i Koszarawiada.

Qrna… kraju mój.. widzę że nic się nie zmieniło… m. in. smoleńskiej chryji część dalsza.
Co za ciule tam rządzą.. ?
Miałem się od tego zdystansować ale po dzisiejszej rozmowie się trochę zjeżyłem.. kiedyś do tej przyszłej “Grecji” raczej muszę wrócić… rok odpoczynku od tego miejsca nad Wisłą to może być za mało… dość utrzymywania tego państwa z własnej kieszeni za kontrahentów którzy nie płacą za naszą robotę… Dostaję wiele ofert kredytów/pożyczek  na zaspokojenie US i ZUS !
W międzyczasie dostaję maila z US bo mają jakiś problem którego sami nie qmają.
Numer telefonu nie odpowiada ?? …to chyba przestępstwo podatkowe…??
Odpowiadam młotkom z Rachunkowości Podatkowej że mogę przesłać skan dowodu osobliwego na którym to ja jestem wymieniony na pierwszej pozycji (a nie jak Prezydent Miasta Katowic jak na dowodzie rejestracyjnym, którego na niejednej granicy wpisywano w formularzu jako właściciela pojazdu).
US
Q…wa jak ja mam kraju mój tego dość  !!!
Fajnie by było jakbyśmy wszyscy na jakiś czas wyjechali i zakupy robili gdzie indziej… brak wpływów do koryta szybko by zmusił tych co to nami niby rządzą do efektywnej roboty…
Tyle że to tylko gadanie i strata czasu i liter.

Sorry ale tak se myślę że aby było lepiej trzeba przeczekać przynajmniej ze dwa pokolenia i za naszych czasów nic się nie zmieni. Trzeba wykształcić dzieci tak aby mogły pracować za granicą.

2013-11-14

Dość narzekania. Przez internet rezerwuję auto na lotnisku Incheon/Seul (gdzie będę za parę godzin) i idę na spotkanie z Maxem który wczoraj na blogu zaoferował swoją pomoc. Spotykamy się pod Włodziem i idziemy na małe pifko (nie mylić z piwkiem). Max dużo podróżował, zna tutejsze relalia stąd jego post. Wymieniamy doświadczenia z różnych stron włóczęg. Też pracuje w IT a dokładnie przy VOIP (telefonia internetowa). W knajpie jest net i na gmapku w Experii pokazuję naszą trasę a Max miejsca gdzie on był. Ślub brał na Seszelach, poleca Bird Island z 12 milionami ptic. (XXX uzupełnić…)
Spod dworca kolejowego jeździ kolejka na lotnisko, 50 minut. Od strony kolejki widać doskonale gdzie i jak się tu wyrzuca śmieci, zwłaszcza teraz gdy nie ma liści.

DSC08254 (1280x720)
Wylot o 16:55, dwie i pół godziny lotu i o 17:30 będę na miejscu (2 h różnicy czasu).
Zastanawia mnie czas lotu tj 2,5 h. Skoro z Donghae do Władka jest 700 km a Seul jest ok 200 km na zachód od Donghae to jakim cudem lot trwa aż tyle. W tym czasie można zrobić 2 mm (megametry). Odpowiedź pojawia się w samolocie w zagłówku. Przecież po drodze jest Korea Północna i jak widać nad nią latać nie nada.

mapad

Jestem w Incheon tj. obok Seulu.
50 minut na immigration, baggage claim i customs.
Melduję się pod straganem Avisu, auto czeka już za ścianą. Szybkie szkolenie co i jak. Pytam o rodzaj wachy. Oni że Gasoline, pytam ale jaką. Oni że Regular.
Nie ma kluczyka tylko karta wsuwana w szparę przy kierownicy. Zamiast stacyjki knefel. Wszystkie auta mają tu automat.
U nas w djerjewni takich niet ale w gorodje ja takoje uże widjał. OK, dam radę.
18:50 ruszam nieśmiało rozpoznając knefle i wajchy.
Ustawiłem temp. na 20 a tu dalej straszny gorąc.
Na blacie jest zapalona jakaś lampka żółtej rozgrzanej patelni (podobnej trochę do fotela), wsadzam łapę pod tyłek i qmam czemu tak mi gorąco.
Fotele są wyposażone w wewnętrzy grill i poprzedni użytkownik postanowił sobie usmażyć dupę lub pozostawił to dla następników w ramach żartu (też tak będę robić !). Przez 15 minut kombinuję jak to gówno wyłączyć, żadnego knefla sugerującego rozwiązanie.
Jest bramka autostadowa. Staję z boku coby coś z tym zrobić. Znajduję pokrętła ogrzewania foteli po ich zewnętrznch stronach, oba były na max.
310 km autostrady (13 $ opłat) i o 21:40 jestem po drugiej stronie półwyspu koreańskiego w Donghae. Tak to mniej więcej wyglądało.

mapadwa

Wyświetl większą mapę

Tankując po drodze mam okazję się dokładniej przyjrzeć pojazdowi którym jadę, takim wynalazkiem jeszcze nie jechałem. Pytam nalewacza co to jest marka wskazując na symbol kółka na tylnej klapie. Gość mówi że to przecież Samsung !?!

2013-11-15 Korea Incheon.

Nasz wehikół. Ciekawe się przedstawia: Renault Samsung Motors.

DSC08256 (1280x720) DSC08258 (1280x720)

Cudna jesień.

DSC08259 (1280x720) DSC08260 (1280x720) DSC08261 (1280x720)

Samsung z trzech stron. Automat chyba nie ma piątego biegu. Przy ok 130 do 140 km obroty ok 3 tyś. stąd może spalanie 10l/100km. Przy większym depnięciu silnik wyje prawie do 6 tyś. obrotów i następny bieg wskakuje po dłuższej chwili. Zasuwa 140/150 co jest nieodczuwalne.

DSC08263 (1280x720) DSC08264 (1280x720) DSC08265 (1280x720)

Welli Hilli Park tj. ośrodek narciarski. 150 km od Incheon.

DSC08268 (1280x720) DSC08269 (1280x720) DSC08270 (1280x720) DSC08271 (1280x720) DSC08272 (1280x720) DSC08274 (1280x720)

Są tu też żebrzące dzieci, pewnie z wiosek gdzie Tsunami uszkodziło elektrownie atomowe.

DSC08278 (1280x720) DSC08279 (1280x720) DSC08280 (1280x720)

Zachowanie sugeruje może na zespół jakiegoś macierewicza -to jakaś niedawno odkryta bardzo poważna choroba w Europie, opowiadał mi o tym niedawno kolega z ArcelorMittal. Ponoć całkowice wyłącza myślenie i człek staje się kompletym ciulem.

DSC08281 (1280x720) DSC08282 (1280x720) DSC08283 (1280x720)

Oddajemy auto. Obok taxi. Te ławeczki są podgrzewane.

DSC08285 (1280x720)

2013-11-16

Mieszkamy tutaj na wyspie ok. 10 minut pieszo od lotniska Incheon, w skr. INC. Za mile z miles and more bukujemu auto na parę dni i kupujemy bilet na środowy samolot (jedno i drugie z INC).
Macio ma urodziny jutro ale ponieważ będziemy w drodze to obchodzimy je już dzisiaj.
Kupujemy rano w sklepie świeczki i duży kubek lodów.

DSC08286 (1280x720)

Leguś dostaje klocki i mini pada (Nelcia oczywiście też). Te elektroniczne zabawki kupiliśmy jeszcze w Osace, 40% taniej niż u nas.
Idziemy na obiad na dół do knajpki Australia. Pani pyta skąd jesteśmy, jak długo tu jesteśmy i co dalej. Przynosi rysunki rowerzystki która tu była (zajrzyjcie tu: http://cyclingdutchgirl.com/ SZACUN !!!)

DSC08293 (1280x720) DSC08294 (1280x720)

Koreanka -szefowa- mieszka w Australii. Macio zostawia rysunek.

DSC08295 (1280x720) DSC08296 (1280x720)

W tle bydynek gdzie mieszkamy a na dugim zdjęciu w tle lotnisko.

DSC08301 (1280x720) DSC08302 (1280x720)

Leguś prowadzi kolejną wojnę z udziałem nowej poczwary.

DSC08303 (1280x720)   DSC08307 (1280x720)

Nasz pokój to pomieszczenie w biurowcu na ósmym piętrze. Na parterze nie ma żadnej informacji o Egarak Residence (http://www.egarak.net/). Trafiliśmy tu przez booking. W mailu potwierdzającym rezerwację była infomacja o piętrze ale tylko po koreańsku, zapytany lokales od razu nam wskazał gdzie mamy się udać.

DSC08311 (1280x720) DSC08310 (1280x720)

2013-11-17

Dostajemy maila od Jurija że znalazła się agencja co to poradzi odebrać nasz kontener i przygotować papiery coby złomy można było z niego wyprowadzić.
Jest tylko mały problem: chcą: 2600 $ !!! czyli jakieś 13 razy więcej niż we Władywostoku (my i szwajcarzy zapłaciliśmy po 100 $), i to nie wiadomo czy to koniec opłat.
Ważne jest że mamy nazwę firmy którą możemy wpisać w papiery. Może się uda znaleźć inną agencję i zmienić wpis w dokumentach a to tylko 100-150 $ za jedną zmianę…
Jest odpływ i całą zatokę można przejść pieszo. W tle Incheon Bridge, 6 $ za przejazd.

DSC08312 (1280x720) DSC08314 (1280x720)DSC08313 (1280x720)
Idziemy pieszo na lotnisko po auto.
Coś nie tak… Zapłaciłem/wydałem 50051 mil z milesandmore’a a tu -w Avis- chcą jeszcze dwieście $ (rezerwację zrobiłem przez stonę milesandmore). Wyjaśniam o co chodzi. Płacę jednak i proszę o srawdzenie czy nie zapłaciłem podwójne (wygląda na to że kompletnie nie kumają o co chodzi, jak można zapłacić jakimiś milami za wynajem auta) .
Jedziemy na narty do Duwon-Ri na dwa dni. Po drodze zawijamy do parku narodowego Chiaksan, jest tu góra wysoka na 1288m.

DSC08315 (1280x720) DSC08316 (1280x720)
Wszystkie knajpki są otwarte, rzesza Koreańskich wędrujących emetytów jest nie do zdarcia…  Pada pierwszy śnieg.

DSC08317 (1280x720) DSC08318 (1280x720)

Poniżej jest czynny camping. Jest nawet jeden namiot.  Tablica z opłatami (1 $=1064 KRW czyli Wonów).

DSC08325 (1280x720)  DSC08326 (1280x720) DSC08319 (1280x720) DSC08320 (1280x720)
Docieramy do stacji narciarskiej (nie mylić z Soszowem !)
Mamy fajny widok na przygotowywane stoki. Pokój ma w pełni wyposażoną kuchnię a na dole hotelu jest sklep, są też knajpki, basen, onsen, sauna, kręgielnia, salony gier, mini baseball.
Obok gier jakieś przeszkolone drzwi a nad nimi napis: Survival Games.
Z ciekawości podchodzę zobaczyć co to, może jakiś paintball. A to po prostu parking. Sprytne i trafne.
Aramatki wyją, znaczy się mróz jest, zatem rano będzie fajnie.

DSC08341 (1280x720) DSC08338 (1280x720)

W pokoju wifik ledwo łazi ale na korytarzu całkiem dobrze, w końcu korytarza Kasia rozmiawia z Agą przez skajpa. Dzieci wreszcie się nie wyrywają sobie z rąk naszej nawigacji.

DSC08337 (1280x720) DSC08344 (1280x720)

2013-11-18

Robimy dzieciom szkołę. Obok są pola golfowe.

DSC08349 (1280x720) DSC08347 (1280x720)

DSC08348

Coś się robi długa ta strona, chyba ją podzielę na części po południu.
Dochodzi 10-ta, idziemy na -chyba jedyne w tym sezonie- dechy !

Wracamy:
Dzieciory  wytrzymują do 15-tej. Ceny biletów: całodzienny ok 30$ , pół dnia 20$, wypożyczenie sprzętu 15$, nie ma żadnych zniżek dla dzieci.
Można tu przyjechać na dechy w gangolu, jest wypożyczalnia narciarskich ciuchów.

DSC08350 (1280x720) DSC08354 (1280x720) DSC08362 (1280x720) DSC08363 (1280x720) DSC08364 (1280x720) DSC08367 (1280x720) DSC08370 (1280x720) DSC08373 (1280x720) DSC08378 (1280x720) DSC08377 (1280x720)

W hotelowym sklepiku są jakieś dwa rodzeje Weißbier’a. Nie jest to Edelweiss lany z beczki ale wchodzi cudnie.

DSC08388 (1280x720) DSC08368 (1280x720)

Panorama z góry lewego wyciągu. Po lewej hotel nasz.

DSC08365 (1280x281)

Basen i obiad w koreańskiej restauracji.

 

Jakieś zakupy… czyli popołudnie w nudnym kurorcie: http://www.wellihillipark.com (jest angielska wersja strony). Narciarze są tu na wymarciu. 90% ludzi jeździ tu na desce do prasowania. Pokój jest też wyposażony w sporą narciarnię z podgrzewaną podłogą.

2013-11-19

Pochmurno i zimno. Kilka godzin na nartach i kończymy tegoroczny dwudniowy sezon narciarski. Kasia idzie się pogotować w hotelowych gorących źródłach.
Tym razem jeździmy KIA’ą K4. Incheon Bridge.

DSC08392 (1280x720) DSC08393 (1280x720) DSC08394 (1280x720) DSC08396 (1280x720)
Po południu docieramy do Incheon. Ostatnią noc spędzamy w hotelu przy plaży niedaleko lotniska.

DSC08407 (1280x720) DSC08408 (1280x720)
Jutro opuszczamy Koreę. Spędziliśmy tu prawie dwa miesiące.
Macio wykombinował jak zrobić tak aby zamknąć pokój i jednocześnie ładowały się ich nowe zabawki. Wystarzczy odpiąć klucz od karty która wyłącza prąd. Genialne ?!

DSC08406 (1280x720)
Wielki SZACUN Południowa Koreo !
Zdany tylko na siebie i żyjący w izolacji naród odbudował kompletnie zniszczony kraj po wojnie koreańskiej zakończonej 1953 roku i przez 60 lat stał się technologiczną potęgą. Może niedługo auta marki Samsung będą jeździć po europejskich drogach. Wszystkie inwestycje są tu finansowane krajowymi środkami.
Wszyscy ludzie chodzą tu uśmiechnięci. Wszędzie z zaciekawieniem nas przyjmowano, zwłaszcza gdy podróżowaliśmy własnym autem.
Do kitu jest tylko tutejsze żarcie.

2013-11-20

Zima nadciąga dużymi krokami. O 12:25 lecimy do Taipei na Tajwanie, tam jest ponad 20 stopni ! Lecimy tam w ciemno, nie mamy jeszcze planu co i jak i będziemy improwizować na miejscu.

18 odpowiedzi na „14. Korea. Dżedżu, Donghae i znowu Władywostok

  1. Foka pisze:

    No jak “absurdalnie” – pięknie na tych polskich blachach. A flaga gdzie jest?, bo 11 listopada się zbliża.
    Ale z tym offroad’em to spokojnie bo może jak nie ma asfaltu – to nie ma offroadu.
    A co oznacza – “jakiś” trunek. Teraz to już musi być peły opis.
    No, Narka

  2. Majka pisze:

    Ładna jesień… :) pozdro

  3. Foka pisze:

    No to trzymamy kciuki. Powodzenia
    Narka

  4. domina&skowi pisze:

    odwiedzamy Was codziennie, to już taki poranny rytuał :)
    pięknie tam macie, u nas leje i zimno
    trzymamy kciuki żeby wszystko się udało :)

  5. ewa pisze:

    …również trzymamy mocno z Zosią kciuki, żeby się udało.
    uściski

  6. Foka pisze:

    No to zasuwać i do przodu.
    Narka

  7. Kaś pisze:

    Ja odwiedzam Was nocą:) – to też rytuał:), jak już całe towarzystwo śpi – to witaj przygodo!

    A teraz na koń i w drogę – trzymam kciuki i pozdrawiam.

  8. Leśniczy pisze:

    Pan Tadziu jeździł czerwonym jeep’em w godzinach popołudniowych dnia 9 XI po ulicy Baśniowej;) (od 1 X mamy nową ulicę, Nowy numer 26, tabliczka z numerem już odebrana od sołtysa). Leży u mnie w altanie na stole. Życzymy miłego pobytu ;)
    Pozdrawiamy

  9. ewa pisze:

    …meldujemy, że około 10 samochodów terenowych przeróżnych marek (wraz z inwentarzem) przetoczyło się w dniu dzisiejszym chwiejnie przez przełęcz Gibasową, przy czym część inwentarza spadła po drodze i doszła po czasie piechotą. Szkód nie wyrządzili, ino trawę pognietli tarzając się tu i ówdzie. po czym potoczyli się w dolinę ku Ślemieniowi, a pewnikiem następnie ku Koszarawie. Całujemy
    ewa & zosia
    Stasiu – obecny właśnie – również pozdrawia.

  10. Foka pisze:

    Heloł, zdjęcia do wcześniejszego opisu – na mailu są. (Mysz mi wysłał)
    a teraz – 100 lat 100 lat 100 lat dla żony Zofii vel Katarzyny.
    Narka

  11. Foka pisze:

    No to już wiem dlaczego nie mogłam się dodzwonić na tel. satelitarny.
    Wiało, lało i szumiało.
    Victorinoxa oddali tylko dlatego że to był (pewnie) żółty ratunkowy.
    Oby Zofia za bardzo Kindla nie pokochała.
    Całusy dla Józia i Marysi
    Narka

  12. Foka pisze:

    Rufek, chrzanić ortografię i dysgrafię. Pisz chłopie co widzisz, tylko duszy więcej musisz wkładać (artysty, haha) i nie leć skrótami, bo wyobraźnia nasza potem tworzy różniste interpretacje (ha!)
    To nara, siema, yoł, i takie tam

  13. Foka pisze:

    Rufek, spokój i luz – to tylko może w tej chwili pomóc.
    Ale ważna inforamcja pojawiła się – “…mieszka Pan w Wiślicy” – no brawo.
    Czy informujesz rodzinę (głownie żonę Zofię !) o moich wpisach, bo mówiła że nie.
    No . Narka

  14. Foka pisze:

    Halo, ale już jest jutro!

  15. Foka pisze:

    No no, Rufek i limuzyna.
    To zapewne zostawi ślad na psychice naszego Front Mena.
    Narka

  16. Foka pisze:

    Życzenia – zdrówka dla Macia. Liczba świeczek się zgadza.
    Narka.

  17. Marek Chrzanowski pisze:

    Najpierw dziękuję za życzenia – super takie dostać od Ciebie z i z tak dużej odległości. Śledzę Twoje relacje z trasy – opisy bardzo ciekawe. Czasami jakbym tam był. Na podstawie Twoich ostatnich wpisów mam takie spostrzeżenie – im bliżej cywilizacji tym więcej kłopotów. Te “stepy” nie przynosiły tak skomplikowanych problemów, ale to chyba też z racji, że masz szlify traperskie. Pozdrawiam i życzę jak najmniejszych problemów w dalszej długiej podróży.

  18. Foka pisze:

    “Mistrzu słowa”, Front Menie, Królu szos i bezdroży,
    Gratuluję opisów Korei.
    Czekamy na zdjecia z plaży i drinków z palemką.
    Narka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.