5. Rowerowa agonia cz. 1.

[2017-09-13]

Tu nocowaliśmy. To jakaś stołówka.

Do następnej wiochy Songino mamy 259 km i ponad 1200 m w górę (tędy).

Naprawiamy cztery dętki.

Od rana bardzo wieje ale na szczęście w tyłek.

Wygląda na to że dzisiaj jeden rower trzeba będzie porzucić jak pękną szprychy w tylnym kole Honsia ale ruszamy dalej.

Wiatr rozpędza nas chwilami do 50 km/h. Ja bez tylnej przerzutki na prostej rozwijam 22 km/h. Pod wiatr nie da się jechać.

Tu krótki film (ale  nie wiem czy działa).

Przepust to jedyne miejsce na biwak w tych warunkach.

 

45 kilometr. Sztela i hotel z knajpą.

Jest zimne pifko !

Domki letniskowe.

  DSCN5683

Jakiś camp przy końcu jeziora.

Setny kilometr osiągamy po niecałych czterech godzinach kręcenia.

Sztela 85 km dalej (od hotelu przy jeziorze).

W jurcie można kupić napoje i fajki.

Wznosimy się na 1500 m npm.

Biwakujemy pod skałami przy jakieś zagrodzie gdzie nie wieje.

Meldujemy się przez telefon satelitarny,

Drzew tu nie ma ale zbieramy wokół trochę kawałków desek i znajdujemy małą belkę. Mamy ognicho.

Spodziewana katastrofa tylnego koła odwleka się. Za nami 160 km.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.